Dzień dobry. Przedstawiam nowy rozdział mojego najnowszego bloga. To coś zupełnie innego, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba. Kto wie, może to będzie kolejne 'PPNO' ? marzenia ;)
No dobrze, czytajcie i dajcie znać co sądzicie, to ważne i te negatywne i pozytywne komentarze!
Enjoy,
xoxo Rysicaa
No dobrze, czytajcie i dajcie znać co sądzicie, to ważne i te negatywne i pozytywne komentarze!
Enjoy,
xoxo Rysicaa
-Przedstaw się, powiedz ile masz lat i czym się zajmujesz-
wypowiedział niski, męski głos, który wypełnił całą pustą salę. Panowała w niej
cisza i półmrok, paliło się jedynie jedno światło, skierowanie prosto na
krzesło, na którym siedział człowiek. Dorosły mężczyzna, o urodzie chłopca i
typowej młodzieńczej fryzurze. Mimo swojego dojrzałego wieku, wyglądał jakby
czas o nim zapomniał.
-Nazywam się Harry Styles i mam 34 lata, kilkanaście lat temu byłem światową gwiazdą muzyki, ale aktualnie zajmuje się produkowaniem- odpowiedział niewzruszony, nie okazując żadnych emocji.
-Dobrze, opowiedz dlaczego się tu znalazłeś- znowu głos wypełnił małe pomieszczenie.
-E, no cóż- delikatnie się uśmiechnął- poprosiliście mnie o to, no wiesz, po tym jak ta cała prawda wyszła na jaw- odpowiedział z delikatnym wahaniem, a na słowo prawda, przełknął głośno ślinę.
-No tak- pytający zamilknął, wybity z tropu- Dobrze więc, opowiedz nam swoją historię...
-Ehh, no tak... to musimy przenieść się sporo w czasie. Wróćmy do roku 2009. Zawsze lubiłem być w centrum uwagi i nie przeszkadzała mi duża liczba osób skupiona na mnie, chlubiło mi to. Zawsze czułem się wyjątkowy, jakby troche lepszy od reszty ludzi, co jeszcze wtedy nie było dla mnie negatywną cechą, wręcz odwrotnie, sądziłem, że jestem doskonały, ale nie tak przesadnie, byłem zwyczajnie pewnym siebie nastolatkiem, znającym swoje wady, zalety i cele w życiu. No może z tym ostatnim to tak nie do końca. Lubiłem śpiewać, grać i lubiłem ludzi. Byłem nawet w agencji zajmującej się statystami i tymi mało ambitnymi serialami telewizyjnymi. Tak właściwie to wszystko zaczęło się przez agencje, któregoś dnia dostałem telefon od jednej z kobiet pracującej w 'THESTARS', bo tak nazywała się agencja. Mówiła, że ma dla mnie ciekawą ofertę, że zainteresował się mną ktoś znany i że prosi o spotkanie. Miałem 15 lat, podnieciłem się tym tak mocno, że nie przespałem dwóch nocy zastanawiając się co się wydarzy. Nie znałem żadnych szczegółów, kim jest owa znana osoba, jaką ma dla mnie propozycje i dlaczego właśnie ja. Poszedłem na spotkanie do wielkiego biurowca, w którym znajdowało się jeszcze 10 tysięcy innych firm totalnie zielony.
Wbrew moim oczekiwaniom, nie było mi dane poznać 'sławy', która się mną zainteresowała, jedyne co zostałem wysłany na zajęcie aktorskie, które ciągnęły się przez następny miesiąc. Pracowałem nad wszystkimi szczegółami zachowania na scenie, przed publicznością, podczas wywiadów, uczono mnie nawet jak ukrywać reakcje na niespodziewane rzeczy, byłem trenowany jak na jakąś... gwiazdę. Przez cały miesiąc nie miałem pojęcia o co chodzi, ale i tak kiedy nadchodził czas zajęć, leciałem tam jak wariat, tak się w to wciągnąłem. Moi rodzice musieli wiedzieć o co chodzi, inaczej by mnie nie pozwoliliby mi na to z taką łatwością, ale za wszelką cene, nie mogli mi uchylić rąbka tajemnicy.
Nareszcie mój 'trening' aktorski dobiegł końca, zabrano mnie do wykwintnego biura właścicielki agencji, posadzono na krześle i kazano czekać. Po chwili do pomieszczenia wszedł kolejny chłopak, był mniej więcej w moim wieku, spojrzał sie na mnie blado uśmiechnął i usiadł na fotelu obok. Był tak samo zdezorientowany jak ja, rozglądał się na boki, bawił nerwowo rękawami bluz albo gwizdał. Czekaliśmy i czekaliśmy, nie odzywając się ani słowem do siebie. Aż nagle drzwi się otworzyły, a do środka weszła szefowa, nie spuszczaliśmy z niej wzroku. Była delikatnie zestresowana, ale próbowała to ukryć non stop się uśmiechając. Spojrzała na nas życzliwie.
-Chłopcy, witam. Nazywam się Elizabeth Raitt i od dzisiaj jestem waszą mentorką. - zachichotała nerwowo, a ja spojrzałem na chłopaka zdezorientowany, zupełnie nie wiedziałem o co chodzi, on ewidentnie też nie. To był czas, żeby w końcu się odezwać.
-Może to Pani wytłumaczyć? -zapytałem poważnym głosem
-Ohh jaka Pani, mów mi El- znów zachichotała, co musze przyznać było irytujące
-Dobrze, a więc El, o co tu chodzi? - niecierpliwiłem się, a towarzysz obok mnie wciąż nie pisnął ani słowem
-Harry, prawda?- zapytała zadziornie
-Yhy
-Chcesz być sławny? - bezpośredniość to była jej jedna z wielu niepozornie pozytywnych cech
-E, no chyba tak, ale..
-Żadnych, ale. jeśli chcesz być sławny słuchaj wszystkiego co mówię, wykonuj każde moje zadanie, a spełni się Twoje marzenie - wysłała mi buziaczka, a ja siedziałem delikatnie otumaniony
-A co ze mną?- nagle chłopak w czerwonej bluzie nauczył się mówić
-Ty też masz mnie słuchać, obydwoje będziecie sławni. Lepiej się poznajcie bo spędzicie ze sobą wiele lat, wspaniałych lat. A teraz uciekajcie, jutro o 8 widzimy się tutaj, poznacie resztę i jeszcze więcej szczegółów.
-Jaką resztę ? Mam szkołę, nie mogę. O co chodz... - zacząłem wypytywać
-Ohh, za dużo chcesz wiedzieć słodziaczku- pstryknęła mnie w nos i wręcz wypchnęła ze swojego biura, a zaraz za mną wypchnęła Pana Niemowę.
Staliśmy wryci i nie wiedzieliśmy co mamy ze sobą zrobić, to było jedno z najdziwniejszych spotkań w moim życiu.
-No tak, em- niemowa zaczynała mówić- To chyba mamy, em, być posłuszni? -zapytał drapiąc się niezdarnie po głowie, naprawdę mnie irytował, był nijaki, a jego nieśmiałość mnie odstraszała. Nie rozumiałem nieśmiałych ludzi, jak można się wstydzić innych takich samych jak my? Albo jak można wstydzić się samego siebie, bać się wszystkiego, po prostu nie umiałem sobie tego wyobrazić, będąc zawsze otwartym na świat dzieciakiem.
-Może chciałbyś gdzieś wyskoczyć, skoro mamy się poznać?- nagle stawał się odważniejszy, ale i tak było w nim coś denerwującego.
-Nie raczej dzięki, musze wracać do domu. Nara. - odwróciłem się i szybkim krokiem ruszyłem do windy. Chyba szepnął swoje imię, ale nie do końca je usłyszałem, trudno stwierdziłem, że kiedyś w najbliższym czasie na pewno je poznam, poza tym niespecjalnie mi na tym zależało.
Wróciłem do domu o dość później porze, transport z miasta troche trwa, położyłem się zmęczony, ale nie mogłem usnąć, zastanawiało mnie o co w tym wszystkim chodzi i co ma się wydarzyć. Troche się bałem, nie wiem dokładnie czego, ale nie panowałem nad tym. Po kilku godzinach udało mi się usnąć z myślą, że nic już nie będzie takie samo.
jak będą chociaż 3 komentarze to jeszcze dziś wstawię następnym rozdział ;) xx
-Nazywam się Harry Styles i mam 34 lata, kilkanaście lat temu byłem światową gwiazdą muzyki, ale aktualnie zajmuje się produkowaniem- odpowiedział niewzruszony, nie okazując żadnych emocji.
-Dobrze, opowiedz dlaczego się tu znalazłeś- znowu głos wypełnił małe pomieszczenie.
-E, no cóż- delikatnie się uśmiechnął- poprosiliście mnie o to, no wiesz, po tym jak ta cała prawda wyszła na jaw- odpowiedział z delikatnym wahaniem, a na słowo prawda, przełknął głośno ślinę.
-No tak- pytający zamilknął, wybity z tropu- Dobrze więc, opowiedz nam swoją historię...
-Ehh, no tak... to musimy przenieść się sporo w czasie. Wróćmy do roku 2009. Zawsze lubiłem być w centrum uwagi i nie przeszkadzała mi duża liczba osób skupiona na mnie, chlubiło mi to. Zawsze czułem się wyjątkowy, jakby troche lepszy od reszty ludzi, co jeszcze wtedy nie było dla mnie negatywną cechą, wręcz odwrotnie, sądziłem, że jestem doskonały, ale nie tak przesadnie, byłem zwyczajnie pewnym siebie nastolatkiem, znającym swoje wady, zalety i cele w życiu. No może z tym ostatnim to tak nie do końca. Lubiłem śpiewać, grać i lubiłem ludzi. Byłem nawet w agencji zajmującej się statystami i tymi mało ambitnymi serialami telewizyjnymi. Tak właściwie to wszystko zaczęło się przez agencje, któregoś dnia dostałem telefon od jednej z kobiet pracującej w 'THESTARS', bo tak nazywała się agencja. Mówiła, że ma dla mnie ciekawą ofertę, że zainteresował się mną ktoś znany i że prosi o spotkanie. Miałem 15 lat, podnieciłem się tym tak mocno, że nie przespałem dwóch nocy zastanawiając się co się wydarzy. Nie znałem żadnych szczegółów, kim jest owa znana osoba, jaką ma dla mnie propozycje i dlaczego właśnie ja. Poszedłem na spotkanie do wielkiego biurowca, w którym znajdowało się jeszcze 10 tysięcy innych firm totalnie zielony.
Wbrew moim oczekiwaniom, nie było mi dane poznać 'sławy', która się mną zainteresowała, jedyne co zostałem wysłany na zajęcie aktorskie, które ciągnęły się przez następny miesiąc. Pracowałem nad wszystkimi szczegółami zachowania na scenie, przed publicznością, podczas wywiadów, uczono mnie nawet jak ukrywać reakcje na niespodziewane rzeczy, byłem trenowany jak na jakąś... gwiazdę. Przez cały miesiąc nie miałem pojęcia o co chodzi, ale i tak kiedy nadchodził czas zajęć, leciałem tam jak wariat, tak się w to wciągnąłem. Moi rodzice musieli wiedzieć o co chodzi, inaczej by mnie nie pozwoliliby mi na to z taką łatwością, ale za wszelką cene, nie mogli mi uchylić rąbka tajemnicy.
Nareszcie mój 'trening' aktorski dobiegł końca, zabrano mnie do wykwintnego biura właścicielki agencji, posadzono na krześle i kazano czekać. Po chwili do pomieszczenia wszedł kolejny chłopak, był mniej więcej w moim wieku, spojrzał sie na mnie blado uśmiechnął i usiadł na fotelu obok. Był tak samo zdezorientowany jak ja, rozglądał się na boki, bawił nerwowo rękawami bluz albo gwizdał. Czekaliśmy i czekaliśmy, nie odzywając się ani słowem do siebie. Aż nagle drzwi się otworzyły, a do środka weszła szefowa, nie spuszczaliśmy z niej wzroku. Była delikatnie zestresowana, ale próbowała to ukryć non stop się uśmiechając. Spojrzała na nas życzliwie.
-Chłopcy, witam. Nazywam się Elizabeth Raitt i od dzisiaj jestem waszą mentorką. - zachichotała nerwowo, a ja spojrzałem na chłopaka zdezorientowany, zupełnie nie wiedziałem o co chodzi, on ewidentnie też nie. To był czas, żeby w końcu się odezwać.
-Może to Pani wytłumaczyć? -zapytałem poważnym głosem
-Ohh jaka Pani, mów mi El- znów zachichotała, co musze przyznać było irytujące
-Dobrze, a więc El, o co tu chodzi? - niecierpliwiłem się, a towarzysz obok mnie wciąż nie pisnął ani słowem
-Harry, prawda?- zapytała zadziornie
-Yhy
-Chcesz być sławny? - bezpośredniość to była jej jedna z wielu niepozornie pozytywnych cech
-E, no chyba tak, ale..
-Żadnych, ale. jeśli chcesz być sławny słuchaj wszystkiego co mówię, wykonuj każde moje zadanie, a spełni się Twoje marzenie - wysłała mi buziaczka, a ja siedziałem delikatnie otumaniony
-A co ze mną?- nagle chłopak w czerwonej bluzie nauczył się mówić
-Ty też masz mnie słuchać, obydwoje będziecie sławni. Lepiej się poznajcie bo spędzicie ze sobą wiele lat, wspaniałych lat. A teraz uciekajcie, jutro o 8 widzimy się tutaj, poznacie resztę i jeszcze więcej szczegółów.
-Jaką resztę ? Mam szkołę, nie mogę. O co chodz... - zacząłem wypytywać
-Ohh, za dużo chcesz wiedzieć słodziaczku- pstryknęła mnie w nos i wręcz wypchnęła ze swojego biura, a zaraz za mną wypchnęła Pana Niemowę.
Staliśmy wryci i nie wiedzieliśmy co mamy ze sobą zrobić, to było jedno z najdziwniejszych spotkań w moim życiu.
-No tak, em- niemowa zaczynała mówić- To chyba mamy, em, być posłuszni? -zapytał drapiąc się niezdarnie po głowie, naprawdę mnie irytował, był nijaki, a jego nieśmiałość mnie odstraszała. Nie rozumiałem nieśmiałych ludzi, jak można się wstydzić innych takich samych jak my? Albo jak można wstydzić się samego siebie, bać się wszystkiego, po prostu nie umiałem sobie tego wyobrazić, będąc zawsze otwartym na świat dzieciakiem.
-Może chciałbyś gdzieś wyskoczyć, skoro mamy się poznać?- nagle stawał się odważniejszy, ale i tak było w nim coś denerwującego.
-Nie raczej dzięki, musze wracać do domu. Nara. - odwróciłem się i szybkim krokiem ruszyłem do windy. Chyba szepnął swoje imię, ale nie do końca je usłyszałem, trudno stwierdziłem, że kiedyś w najbliższym czasie na pewno je poznam, poza tym niespecjalnie mi na tym zależało.
Wróciłem do domu o dość później porze, transport z miasta troche trwa, położyłem się zmęczony, ale nie mogłem usnąć, zastanawiało mnie o co w tym wszystkim chodzi i co ma się wydarzyć. Troche się bałem, nie wiem dokładnie czego, ale nie panowałem nad tym. Po kilku godzinach udało mi się usnąć z myślą, że nic już nie będzie takie samo.
jak będą chociaż 3 komentarze to jeszcze dziś wstawię następnym rozdział ;) xx
Kocham Cie <3 '<5'
OdpowiedzUsuńooo niezłe :D będę obserwować :D
OdpowiedzUsuńwpadnij kiedyś do mnie: http://ciasteczkoyeah.blogspot.com/
zaczyna się świetnie oby tak dalej ♥
OdpowiedzUsuńSuper sie zaczyna :D czekam na nastepny :D
OdpowiedzUsuń@Niess94